Zakupy

Weszliśmy z mężem do sklepu z ciuchami. Z pierwszego wieszaka wzięłam jedną bluzkę, mąż podał mi drugą. Potem  chciał mi jeszcze wetknąć w ręce sweter. Przeszłam z tymi bluzkami przez sklep, omiatając wzrokiem różne bluzy, spodnie i co tam jeszcze było. Popatrzyłam na trzymane w ręce bluzki i oddałam je mężowi.

- Odwieść to. Przecież nie są mi potrzebne. 

Tak zwykle wyglądają moje odzieżowe zakupy.

8 myśli nt. „Zakupy

  1. ~Anna

    Wcale Ci się nie dziwię, jestem taka sama, nawet denerwuje mnie, gdy mąż pokazuje mi coś, co wisi na wieszaku. Poza tym nie lubię niczego przymierzać, a szczególnie butów.
    Gdybym nie miała ciuchów kupionych wcześniej, to nie miałabym się w co ubrać.
    Serdeczności.
    P.S. Przypominam adres mojego nowego- starego bloga
    https://zycie-anny-reaktywacja.blogspot.com/

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Adres bloga mam zapisany i zaglądam. Może kiedyś znajdę sposób, żeby pisać komentarze.
      Z kupowaniem butów mam kłopot, bo dopiero po kilku dniach użytkowania wiem, czy będę mogła w nich chodzić. W związku z tym latem noszę tenisówki, a zimą martensy.
      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz
      1. ~Anna

        Cieszę się, że na razie nie ma u nas śniegu, więc nadal noszę adidasy. Owszem, pod koniec sierpnia kupiłam nowe kozaczki, ale chyba założyłam je dwa razy i obym więcej nie musiała ich zakładać.
        P.S. Chyba masz problem z komentarzem u mnie, ale musiałabyś wybrać opcję „anonimowy”.
        Miłej soboty.

        Odpowiedz
        1. maskakropka2 Autor wpisu

          Aniu, nie wyświetla mi się w opcjach dodawania komentarzy ani „anonimowy”, ani „adres URL”. Nie wiem dlaczego u Ciebie tak jest, bo na innych blogach obie te opcje są.
          Pozdrawiam cieplutko:)))

          Odpowiedz
  2. ~roksanna

    Jak już idę to najlepiej sama albo z Tuśką. A nie daj buk jak z OM, żeby jemu coś kupić- tracę cierpliwość.
    Coraz częściej łapię się na tym, że mi ” nie potrzeba” i nie ruszam się nawet z domu. Ale to nieruszanie się wynika raczej z czegoś innego… A jak już się skuszę to konkretny sklep, ewentualnie dwa a nie włóczenie się po całej galerii. To już bezpowrotnie się skończyło.
    Z drugiej strony w mojej szafie zawsze wisi coś jeszcze z metką. I dopóki tak wisi- czasem nawet z pół roku- to nowej rzeczy z tej części garderoby nie kupuję ;) Na razie „szlaban” mam na swetry i koszule ;p
    Lubię kupować Pańciowi. I jak moje dziecka były młodsze, to też wolałam im coś kupić niż sobie.
    Buziaki :)

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Mowy nie ma, żebym „zwiedzała” galerię handlową! Nie znoszę kupowania ubrań, nie czuję potrzeby posiadania nowych ciuchów. Nie rozumiem, że ktoś musi mieć co sezon nowy płaszcz, sweter czy cokolwiek innego.
      Niestety, nie potrafię też kupować ciuchów komuś, bo nie mam pojęcia co się komuś może podobać.
      Buziaki ☺

      Odpowiedz
  3. ~Stokrotka

    Ze mną jest identycznie.
    Jak mam coś zmierzyc w sklepie to mi się odechciewa zakupu.
    Właściwie to żadnych ciuchów już nie kupuję. Ostatnio synowa oddaje mi jakieś sukienki i spodnie i kupuje coś na oko.
    Ale tak naprawdę to mnie też już nie jest żaden ciuch potrzebny,

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      W takim razie witaj w klubie!
      Niezmordowanie noszę ciuchy, które mają po 20 lat i zupełnie mi to nie przeszkadza. Czasem kupuję jakieś spodnie, czasem dostaję coś od synowej z jej koleżeńskich ciuchowych wymian i tak jest dobrze.
      Pozdrawiam bawarsko-wiosennie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>