Dzienne archiwum: 2 stycznia 2018

Na ten nowy rok!

Ubiegły rok jest już „ubiegły” i choć na zawsze pozostanie w pamięci całej mojej rodziny, to nie będzie dobrym wspomnieniem. Chyba jeszcze nigdy w jednym roku nie dotknęło nas tyle nieszczęść. Choroby, operacje, śmierć,  pożar, próba samobójcza… Kiedy jednej z moich kuzynek ktoś, składając życzenia, powiedział, że życzy jej, żeby nadchodzący rok był przynajmniej taki, jak ten, który mija,  nie wytrzymała i rozryczała się jak dziecko. Mam cichutką nadzieję, że przez najbliższe miesiące los będzie nas oszczędzał, że da odetchnąć. Oby!

W tym roku nas przybędzie – jedna kuzynka w lutym zostanie babcią Igi, druga po raz trzeci będzie żoną dziadka – w kwietniu na świat przyjdzie chłopczyk. Niestety, Lidka, która pojawi się na świecie już za kilka-kilkanaście dni nie pozna swojego dziadka, którego pożegnaliśmy w marcu. 

Mój Najmłodszy pójdzie do zerówki, Najstarsza dostanie dowód osobisty, a Średnią ominie etap bycia gimnazjalistką, z czego bardzo się cieszy.

Mam nadzieję, że to będą jedyne nadzwyczajne wydarzenia w tym roku. 

Jak zwykle nie mam żadnych noworocznych postanowień. To się zawsze sprawdza, bo nie powoduje frustracji, nie obniża samooceny. Nie robię też żadnych planów poza takimi, co kupić na obiad czy kolację. 

Chciałabym tylko, żebyśmy wszyscy byli jako tako zdrowi. 

Kiedy byłam dzieckiem, zaraz po Nowym Roku po domach zaczynali chodzić chłopcy, którzy rzucając na podłogę ziarna pszenicy, wypowiadali takie życzenia:

„Na szczęście, na zdrowie, na ten nowy rok! Niech się wam darzy kapusta i groch! W każdym kątku po dzieciątku, a na piecu troje! Za kolędę dziękujemy, zdrowia, szczęścia wam życzymy na ten nowy rok!” 

I ja  Wam życzę, żeby się Wam darzyło w domu, w pracy, w rodzinie i wśród przyjaciół. Do siego roku!