Chyba tu zostanę

Trzeba się stąd przenieść  albo blog poleci w niebyt. Są jakieś instrukcje dotyczące przenosin i są już takie blogerki , którym to się udało! Podziwiam!  Mnie dosłownie  trzęsie na samą myśl, że mogłabym  zapoznać się z tymi instrukcjami, bo wiem, że nie zrozumiem niczego poza spójnikami i ewentualnie jednym-dwoma czasownikami, których użył autor/-ka. Chyba więc pozostawię losy bloga biegowi czasu. Nie jestem do niego jakoś szczególnie przywiązana. Nie mam już tej co kiedyś chęci do pisania, bo nie mam nic ciekawego do zaoferowania czytelnikom. To, czym żyję, moje myśli, spostrzeżenia, jakieś refleksje  nie są  warte zapisania, uwiecznienia. Ot, zwykły los przeciętnej kobiety. Trawestując klasyka:  Szarość widzę! Szarość! ;)

21 myśli nt. „Chyba tu zostanę

  1. ~roksanna

    Masko!
    No nie myśl, nie mów, nie pisz tak!!!
    Przenosiny nie są takie trudne jak je malują- w tym ja, która zanim zaczęła to już panikowała!
    Najdłużej trwa ( nie licząc importu na nowy blog, ale kiedy się on zacznie to spokojnie można pójść spać , bo tym nic nie trzeba już robić) stworzenie nowej strony, Ale kokpit po przełączeniu na j. polski jest bardzo podobny do tego w tej chwili. Zapisanie bloga na dysku też jest proste ( gorzej jak się nie wie i szuka gdzie się zapisał) a potem tylko w nowym blogu kilka się ikonkę importuj i spokojnie ( albo niespokojnie- jak ja) się czeka.
    Spróbuj chociaż, a w razie czego to pytaj!

    Buziaki :)

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      To nie teleturniej Milionerzy, więc nie mówię „ostatecznie NIE”. Ale niechęć do tych wszystkich operacji jest we mnie wielka jak Himalaje!
      Dziękuję za wskazanie kierunku;)

      Odpowiedz
  2. ~Anna

    Nie jesteś jedyną, która niczego nie rozumie. Ja też nie. Wczoraj próbowałam zrobić eksport bloga, ale się nie udało.
    Obejrzałam na pewnym blogspocie prezentację o tym, jak przenieść bloga, ale dalej jest to dla mnie czarna magia.
    Jeśli chciałbyś dalej blogować, to załóż bloga na Bloggerze, to naprawdę przyjazny blog i łatwy w obsłudze.
    Na swoim blogu jeszcze coś dopisałam.
    No cóż, po dwunastu latach blogowania, pożegnam się z tym, na co poświęciłam wiele godzin. Styczeń poświęcę na przeczytanie wszystkich moich postów, ale niczego nie będę kopiować.
    Serdecznie pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Aniu, nie ma to jak bycie humanistką, prawda? Ja też nie rozumiem, co do mnie mówią informatycy. Ale za to wiem, co to jest „e” epentetyczne! A co!
      Miłego dnia:)))

      Odpowiedz
      1. ~Anna

        Masko, ja po prostu nie mam zdrowia do tych wszelkich zawiłości, a przecież nie będę wzywać znajomego informatyka, aby mi pomógł w przeniesieniu bloga.
        Nie pamiętam, czy się chwaliłam, że miałam ocenę bdb z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, a to jest dopiero wyczyn. Już nie wspomnę o ocenie bdb z języka łacińskiego.
        Nie musimy się znać na informatyce.
        Gorąco pozdrawiam.

        Odpowiedz
        1. maskakropka2 Autor wpisu

          No to też się pochwalę piątką z SCS! Oj, to był egzamin! Lata świetlne minęły, a ja pamiętam niemal każdą minutę tego maglowania.
          Łacinę miałam cztery lata w liceum i zaliczyli mi to na studiach, więc ten lektorat mnie ominął.
          Historia z likwidacją bloga zmobilizowała mnie do tego, żeby skopiować poprzednie zapiski, bo przenosiłam się kilka razy. Udało mi się zebrać wszystko od 2009 roku. Może znajdę i starsze.
          Pozdrawiam:)))

          Odpowiedz
          1. ~Anna

            Na zajęciach z SCS doktor Adam D. spytał, kto chce teraz zdawać egzamin. Zgłosiłam się razem z koleżanką, każda z nas pisała na oddzielnej tablicy tekst z podręcznika. Pamiętam jego początek: „I usłyszał cesarz Herod wieść o Jezusie”. (oczywiście teraz napisałam po polsku).
            Miałyśmy zrobić rozbiór gramatyczny i określić każdy wyraz.
            Z łaciny zaskoczyłam panią magister, bo miałam opracowane w zeszycie wszystkie dotychczas omawiane teksty. Za pracowitość dostałam bdb, bo pani mgr nie opłacało się mnie egzaminować. W SN też miałam dwa lata łaciny, ale moje WSP nie chciało tego uznać.
            To naprawdę były piękne czasy.
            Po obronie pracy magisterskiej chciałam iść na studia podyplomowe, ale żadna z koleżanek nie chciała dalej się uczyć, bo już miały dosyć, a ja odczuwałam niedosyt.
            Mam ochotę skopiować z bloga Onetu kilka postów i usunąć zdjęcia moich rodziców.
            Serdecznie pozdrawiam.

          2. maskakropka2 Autor wpisu

            Mój egzamin z scs trwał kilka godzin, a egzaminatorem był wtedy docent, późniejszy profesor,pan Jacek K. Nigdy go nie zapomnę.
            Lubiłam się uczyć, ale egzaminy były dla mnie strasznym przeżyciem i w pewnym momencie powiedziałam sobie dość. Ostatni raz byłam studentką 15 lat temu.
            Pozdrawiam:)))

  3. ~Gina

    Niestety pomoc ci w tej materii nie moge, bo jestem blogowym laikiem – znaczy sie nigdy bloga nie mialam i raczej miec nie bede.
    Natomiast bardzo cie prosze , albo przenies go przy pomocy uczynnych kolezanek, albo zaloz nowego…
    Twoje mysli sa wspaniale , ozywcze, oryginalne, a bardzo czesto wzruszajace i piekne ….
    Prosze cie nie zbieraj nam tego Halinko !
    Mowie od serca, Twoje piekne i madre posty docieraja „pod Strzechy ” – pewnie nawet nie wiesz , ilu ludzi cie czyta…i ile dobrego z tego plynie.
    Usciski i hej szable w dlon!

    Odpowiedz
  4. ~Gina

    Niestety pomoc ci w tej materii nie moge, bo jestem blogowym laikiem – znaczy sie nigdy bloga nie mialam i raczej miec nie bede. Natomiast bardzo cie prosze , albo przenies go przy pomocy uczynnych kolezanek, albo zaloz nowego…
    Twoje mysli sa wspaniale , ozywcze, oryginalne, a bardzo czesto wzruszajace i piekne ….
    Prosze cie nie zbieraj nam tego Halinko !
    Mowie od serca, Twoje piekne i madre posty docieraja „pod Strzechy ” – pewnie nawet nie wiesz , ilu ludzi cie czyta…i ile dobrego z tego plynie.
    Usciski i hej szable w dlon!

    Odpowiedz
  5. Stokrotka

    Wiesz że mam te same przemyślenia.?
    Pewnie poradziłabym sobie z przenosinami ale jakoś nie mam ochoty.
    Poza tym nie myśle jeszcze o tym, bo mam co innego na głowie.
    No i mam trochę czasu – bo to dopiero ostatniego dnia stycznia nas zlikwidują.

    Odpowiedz
    1. ~roksanna

      Dziewczyny Kochane!- wszystkie bez wyjątku! :)))
      Też miałam takie przemyślenia i doskonale Was rozumiem. Wynajdowałam milion problemów zanim nie spróbowałam, choć na swoje usprawiedliwienie mam to, że pierwsza próba założenia bloga na WordPress była nie tyle nieudana, co bardzo mnie zniechęciła, bo wydało mi się, ze się tam nie odnajdę- wciąż np. nie potrafię dodać linków do stron. Ale jak w końcu powstał blog, to z przeprowadzką już nie było problemów. Przynajmniej nie takich nie do ogarnięcia.
      Kokpit jest bardzo podobny jak ten nasz na Onecie.
      Warto podjąć próbę, żeby nie utracić całej historii. A już sobie nie wyobrażam, ze przestaniecie w ogóle pisać!
      Na to zgody nie ma!:)

      Masko! podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym co napisała Gina!

      Odpowiedz
      1. maskakropka2 Autor wpisu

        Dziękuję za wsparcie:) Tyle tylko, że ja nie wiem, czy jeszcze chcę pisać. Coraz mniej we mnie zapału, coraz więcej krytycznego spojrzenia. A może po prostu zmęczenie rzeczywistością?
        Serdeczności:)))

        Odpowiedz
    2. maskakropka2 Autor wpisu

      To jest nas dwie. Tyle tylko, że Twojego pisania szkoda, bo to kawał dobrej roboty.
      Buźka:)))

      Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Gina ma całą masę fajnych obserwacji i bardzo lekkie pióro. Od jakiegoś czasu namawiam ja do pisania bloga, ale jak widać bez skutku. A szkoda!!!
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  6. ~Anna

    Gdy zaczynałam studia, syn poszedł do pierwszej klasy, gdy kończyłam, moja córka miała cztery miesiące.
    Dlatego też nie było mi łatwo, ale uwielbiałam się uczyć i pozostało mi to do tej pory.
    Gdy byłam w czwartym miesiącu ciąży z córką, mój profesor zwyczajny od dydaktyki literatury zaproponował mi robienie doktoratu w Poznaniu, ale w takiej sytuacji nie mogłam się zgodzić, bo niemowlę i pieluchy nie dadzą się pogodzić z doktoratem.
    Serdeczności.

    Odpowiedz
  7. ~Wachmistrz

    Sam mam podobnej niechęci, a coś ze swoim starym uczynić muszę, bo żal mi przetracić najwięcej komentarzy (tekstu żem już dawno przekopiował, zaufania do onetu tyle mając, co do wilka wegetarianizm zachwalającego), osobliwie, że po części to już jedyna pamiątka po wspaniałych, a nieobecnych już między nami, Komentatorach moich… I przez wzgląd na podobne może racje, upraszam byś WMPani swoich postanowień jednak przemyśleć raczyła…
    Kłaniam nisko:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>