Przed pierwszym listopada

Juz od trzech lat październik spędzam w Bawarii i stąd jadę na 1.  listopada na groby bliskich – rodziców, dziadków, wujków, a w tym roku po raz pierwszy miałam odwiedzić tam kuzyna. Niestety, w tym roku nie pojadę. Tydzień temu zarezerwowałam sobie przejazd busem w systemie door to door. Rezerwacja została przyjęta i potwierdzona. Wyjazd miał być dziś o 11. Raniutko pobiegłam po ostatnie zakupy dla męża i Frau, pożegnałam się z sympatyczną panią w sklepie słowami „bis Weihnachten” i przed 11  byłam gotowa do drogi. Minęła 11, a busa ani widu, ani słuchu. Zwykle jest tak, że kierowca uprzedza o swoim przyjeździe jakieś 15-20 minut wcześniej. Skoro on nie zadzwonił, zadzwoniłam ja. W słuchawce komunikat, że „abonent prowadzi w tej chwili rozmowę”.  Za którymś razem odebrał. Pytam co się dzieje i słyszę:

– A! To pani z tego 96?… (96 to początek tutejszego kodu pocztowego). To ja zaraz do niego ( w domyśle: kierowcy busa) zadzwonię, dowiem się, gdzie jest i oddzwonię do pani.

Jak się pewnie domyślacie, nie oddzwonił. Przestał również odbierać telefony ode mnie.

Tym sposobem zostałam uziemiona tu na kolejne dni. Nie pojadę na wieś, nie spotkam się z moją ukochaną ciocią Jancią, z kuzynką i całą bliższą i dalszą rodziną. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak mi jest przykro.

***

Lubię cmentarze. Nie tylko nasz szczeciński – największy w Polsce, jedno z największych na świecie miejsc wiecznego spoczynku. Lubię cmentarz Łyczakowski we Lwowie, warszawskie Powązki. Lubię małe, wiejskie cmentarze i ten w mojej wsi na Dolnym Śląsku.  Lubię chodzić cmentarnymi alejkami, odczytywać inskrypcje, przyglądać się rzeźbom zdobiącym groby. Ostatnio, kiedy zwiedzaliśmy cmentarz w Coburgu, wzruszył mnie widok bardzo surowej płyty z ledwie obrobionego kamienia, na górze której przysiadł piękny metalowy ptaszek… Przysiadł, przycupnął  i został na wieczność. Może pochowana w tym grobie osoba lubiła karmić ptaszki?… 

I w Szczecinie, i na wsi mam swoje ścieżki do przejścia i ludzi do odwiedzenia. Zwykle najpierw idę do rodziców męża. Potem zapalam światełko na grobie jego pierwszej dziewczyny. Potem u Grześka, który nie poradził sobie z rzeczywistością i  kilka lat temu, w Dzień Zaduszny rozstał się z tym światem na własne życzenie. Potem Michałek, który siedział w przedostatniej ławce przy oknie i któregoś dnia, wracając ze szkoły, biegł na oślep do tramwaju. Potem wujek i ciocia męża, a na koniec Gośka-Anka, z którą skakałam w gumę na podwórku… Potrzeba dnia, żeby ich odwiedzić. 

Drugidzień to wizyta u mojego Profesora od łaciny i francuskiego, mojego dyrektora-mentora, któremu zawdzięczam zawodowe dojrzewanie, u Krzysia, który ponoć kochał się we mnie przez całe liceum, ale powiedział mi o tym 25 lat później i u Iwonki, która kiedyś była moją uczennicą, a potem została przyjaciółką. Ile wspomnień, ile dobrych uczuć, ile ciepłych słów i cichych łez pojawia się w tych miejscach…

Na wsi… Cóż… Sami swoi…

I tu, i tam teraźniejszość przeplata się z moim dniem dzisiejszym.

***

Marekbył muzykiem. Życie miał barwne, często trudne. Był mądry, błyskotliwy. Miał niebanalne poczucie humoru. Jak się zakochał, to musiał się ożenić. Żonom był wierny. To one go zostawiały. Chyba nie miał im tego jakoś specjalnie za złe.  Marek potrafił się przyjaźnić. Kochałam go całym sercem. Niejeden wieczór przesiedzieliśmy w kuchni pewnego pubu rozmawiając o wszystkim, a czasem o niczym. To on pewnego dnia powiedział do mojego Osobistego Narzeczonego:

– Ty! A dlaczego Ty się nie żenisz?  Mącisz dziewczynie w życiu i co dalej?

I tak został świadkiem na naszym ślubie. :) 

Marek chorował cicho i dyskretnie. Mieszkał wtedy bardzo daleko od nas, więc przychodziło  mu to łatwiej niż gdyby był w tym samym mieści. Wymawiał się od spotkań. Kiedy odszedł, żona nikogo (może poza najbliższą rodziną) nie powiadomiła.  Wieść jednak się rozeszła. Były wspominkowe audycje w lokalnym radiu, był koncert poświęcony pamięci Marka.  Zabrakło tego jednego – ostatniego pożegnania. Nie było pogrzebu.  Nie mam mu gdzie postawić świeczki…

13 myśli nt. „Przed pierwszym listopada

  1. ~Gina

    Halinko, bardzo bardzo mi przykro, czy nie ma juz zadnej szansy, aby ta firma wywiazala sie z umowy ?
    Nie zabiora cie dzisiaj albo jutro ?
    Rozumiem twoj smutek , bo wiem, jak to jest przezywac te dni w oddaleniu od Polski i nie moc pojsc na cmentarze, aby zapalic swieczke swoim bliskim i przyjaciolom.
    Mam nadzieje, ze uda ci sie wrocic do domu w tym tygodniu – i ze jednak odwiedzisz swoje cmentarze…
    Pozdrawiam cieplo

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      W ostatniej chwili nie ma szans na załatwienie przejazdu. Trudno. Na wieś pojadę w któryś weekend.W niedzielę, tak jak planowałam wcześniej, pójdę na cmentarz w Szczecinie.
      I w niedzielę napiszę maila. Nie gniewaj się:)
      Buziaki:)))

      Odpowiedz
  2. ~roksanna

    No właśnie, ja zawsze mówię, że to święto jest dla żywych…Czasem to jedyna okazja do spotkania się.
    Przykro bardzo, że ktoś nieuczciwy pokrzyżował Twoje plany. Rozumiem, bo dla wielu osób właśnie te dni są ważne i ciężko im, gdy nie odwiedzą swoich bliskich, którzy już odeszli.
    We mnie ostatnio jest jakiś bunt i myśli się kotłują. Spróbuję o tym na pisać.

    Serdeczności :***

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Stało się i już.Tymi busami najczęściej jeżdżą do pracy opiekunki i w swojej grupie na fb pisały, że w ostatnich dniach wiele osób oszukali.
      Trudno. Pojadę za tydzień czy dwa.
      Ściskam mocno.

      Odpowiedz
  3. ~Haniamrok

    Halinko, jak to możliwe, że Twój znajomy nie miał pogrzebu? To zupełnie niemożliwe w Polsce. Niemcy spotykają się na ostatnie pożegnanie w krematorium. Potem, jak kto chce. I mnie by tak pasowało. Ja mam swój, odrębny pogląd na pamięć o bliskich zmarłych. Tak, we Wszystkich Świętych wspominam rodzinę, przyjaciół i znajomych, których już nie ma . ALe na cmentarze nie chodzę. Mama patrzy na mnie ze zdjęcia w sypialni. Codziennie. Jutro pojadę na cmentarz (przecież nie do Niej, ona jest w moim sercu i pamięci). Chciiałabym mieć w sobie tę siłę, co mój tato i głośno powiedzieć ” na cmentarz nigdy nie pójdę”. I nie dlatego, że tato mamy nie kochał, wręcz przeciwnie, była jego Słońcem. Ale to temat na elaborat, nie na komentarz. Pozdrawiam Cię serdecznie w tym smutnym dniu.

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Każdy przeżywa żałobę po swojemu. Jeden chodzi na cmentarz codziennie, inny wcale. I nikt nikogo nie ma prawa z tego powodu osądzać.
      Nie wiemy dlaczego Marek nie miał pogrzebu. Zwłoki zostały spopielone. Urnę żona przechowuje w domu. Powiedziała, że jeśli kiedyś wróci do Polski (mieszka w Niemczech od kilku lat) to wtedy go pochowa. Nawet o śmierci nie powiadomiła. To dla mnie trudny temat.

      Odpowiedz
      1. ~Haniamrok

        No, tak. W Niemczech, w Wielkiej Brytanii urna należy do spadkobiercy. W Polsce to prawnie niemożliwe, nie dostaje się urny do rąk i dlatego mam żal do systemu, że nie mam wolności wyboru, nawet pola pamięci zamknęli . Trudno. .

        Odpowiedz
  4. ~Anna

    Okazuje się, że nawet na autobusy nie można liczyć.
    1 listopada to najsmutniejszy dzień w roku, wolę chodzić na cmentarze w innym dniu, gdy nie ma tłumów, rozkrzyczanych dzieci i rozgadanych rodzin, które raz do roku spotykają się przy grobach bliskich.
    Dlatego na cmentarzu w moim mieście byłam w niedzielę, gdy jeszcze nie było tyle hałasu. Na tym cmentarzu leży rodzina mojego męża, a nawet praprababcia moich dzieci, co jest niezwykle wzruszające.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Aniu, wiele razy jeździłam busem w systemie door to door i tylko raz bus się spóźnił, ale kierowca lojalnie mnie o tym uprzedził. Teraz trafiłam na oszusta. Dobrze, że nie poniosłam finansowych strat.
      Dla mnie 1 listopada nie jest jakoś szczególnie smutnym dniem. Spotykamy się wtedy rodzinnie przy grobach, potem jest obiad, a wieczorem idziemy na cmentarz drugi raz. Cały dzień mamy na wspominki, rozmowy. Ja ten dzień lubię.
      Masz jednak rację, że są ludzie, którzy nie potrafią uszanować ani tego dnia, ani miejsca.
      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>