* * *

Przymierzałam się do napisania kilku słów o Belgradzie, o wrażeniach z Rumunii, ale jakoś mi się to wszystko rozłazi w szwach. Coś tam wystukałam na brudno, ale jakieś to liche. O zabytkach i historii miasta nie ma sensu pisać, bo każdy może sobie znaleźć tę wiedzę w necie. Cerkwie, kościoły i muzea – podobne do siebie. Strasznie mnie rozczarowało muzeum Nikoli Tesli. Ekspozycja jest uboga i nienowoczesna. A szkoda, bo można to było jakoś ciekawiej przedstwić.

Moje wrażenie są pozbawione entuzjazmu, bo Belgrad jest brzydki i brudny. Ma bardzo rozbudowaną komunikację miejską, która działa bez rozkładu jazdy, czyli jeździ, jak chce. Tabliczki z nazwami ulic znajdziecie tylko na terenie Starego Miasta, w pobliżu twierdzy Kalemegdan. To taka turystyczna część miasta. Ładny widok na ujście Sawy do Dunaju psuje powszechny brud, zaniedbane trawniki, przepełnione kosze na śmieci. Plusem są mili ludzie. Na dodatek większość mówi dobrze po angielsku.

To tyle. W następnym roku na pewno nie dam się namówić na żaden długi wyjazd.

Zaczęła się jesień. Jest zimno, pada. Pewnie tak samo, jak i u Was. Czas wypełniam sobie rozwiązywaniem krzyżówek i czytaniem. Jeszcze nie wróciłam na fitness i… chyba tam nie wrócę. 

To tyle.

12 myśli nt. „* * *

  1. ~Stokrotka

    W Belgradzie rzeczywiście najpiękniejszy jest widok spod twierdzy na Sawę wpadającą do Dunaju. I sama twierdza też ciekawa. Ale byłam w tym mieście tylko parę godzin w drodze powrotnej z Grecji…. i tylko ten piękny widok zapamiętałam.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Widok jest faktycznie piękny. I pod żadnym pozorem nie wolno od niego oderwać wzroku, bo w następnej chwili zobaczysz pokrzywione ławki, papiery w krzakach i setki niedopałków na ziemi. Szkoda, że nie potrafią zadbać o to miejsce.
      Serdeczności:)

      Odpowiedz
  2. ~Haniamrok

    Niby byłam w Belgradzie, ale tylko kilka godzin, miałam 11 lat i nic nie zostało w pamięci. To smutne, że miasto takie, powiedzmy, niechlujne. Widocznie u nich już się odzywa ten typowy dla południowców „zwis”, własna wygoda ważniejsza od estetyki. Ale jednak z giełdy wyniosłaś pozytywne wrażenia i lubisz takie spotkania. Jeśli chodzi o kolekcjonowanie specjalistycznych rzeczy, nie mających materialnej wartości dla nie – specjalistów, to jest taki problem, że ewentualni potomkowie – spadkobiercy i tak wszystko wywalą na śmietnik. Ale póki się żyje ma się przyjemność zbierania (kto ma, ten ma – ja nie chcę, żeby przedmioty mnie ograniczały). Ściskam serdecznie.

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Wydaje mi się, że Serbowie dopiero zaczynają iść we właściwym kierunku jeśli chodzi o estetykę. Widać tam, że bardzo im zależy na „dogonieniu” krajów UE, ale nie od razu Kraków zbudowano.

      Te różne kolekcje tylko z pozoru nie mają wartości materialnej. Mamy taki jeden eksponat, za który moglibyśmy pojechać na fajną wycieczkę. A dla laika to tylko kawałek blachy.
      Przedmioty czasem ograniczają, a czasem poszerzają horyzonty. Zależy od podejścia.
      Serdeczności przesyłam:)

      Odpowiedz
  3. roksanna

    Szkoda, że władze, ale sami mieszkańcy nie potrafią zadbać o swoje miasto…a turysta zamiast mieć we wspomnieniach piękno i urok miejsca, ma brud i śmieci…

    Może w przyszłym roku to Ty zaplanujesz wakacje swoich marzeń?

    Za oknem faktycznie aura zniechęcająca, aby wyjść z domu. W tamtym roku wrzesień był piękny, ale ja wtedy leżałam jak betka z miską z boku, więc teraz się cieszę, że mogę spokojnie wyjść nawet w tak brzydką pogodę jak dziś.

    Buziaki :)

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Serbia jako samodzielne i niepodległe państwo istnieje zaledwie 11 lat. Władze pewnie mają całą masę ważniejszych spraw niż estetyka miast, ale masz rację, że sami mieszkańcy mogliby bardziej dbać o swoje otoczenie. Doceniam to, co już zrobili, ale jeszcze długa droga przed nimi, zanim Belgrad stanie się pięknym, czystym miastem. Ale ludzie są tam naprawdę mili.

      O pogodzie lepiej nie mówić. Znowu ciepłe gacie trzeba wyciągać;)
      Buziaki:)))/

      Odpowiedz
  4. ~Anna

    W przyszłym roku musiałabyś namówić męża do wyprawy w bardziej cywilizowane kraje, gdzie jest ciepło i można pozwiedzać coś, czego jeszcze nie widzieliście.
    Mnie np. nie podobał się Rzym, którym wszyscy się zachwycają, a podobało mi się obecnie osławione Rimini.
    Chętnie posiedziałabym dłużej we Florencji, bo wzbudziła mój zachwyt.
    Gorąco pozdrawiam.

    Odpowiedz
  5. maskakropka2 Autor wpisu

    Tam, gdzie byliśmy w tym roku było ciepło. Czasem nawet bardzo. Cywilizacja też tam dotarła. Wszak poza Serbią wszystkie odwiedzone przez nas kraje należą do UE. Staramy się unikać miejsc popularnych, odwiedzanych przez tłumy turystów, więc w przyszłym roku będę szukała jakiejś agroturystyki. Może na Kaszubach?
    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
    1. ~Anna

      Nie jeździłam na samodzielne wyprawy, bo mąż woli siedzieć na działce niż wyjechać za granicę. Dlatego moje wyprawy zagraniczne były zorganizowanymi wycieczkami i nie musiałam martwić się o noclegi i wyżywienie, a przewodnik o wszystkim opowiadał.
      Nie wiem, czy będziesz zadowolona z pobytu w jakiejś wsi, bo na pewno będziesz narzekać na komary i koguty piejące o północy.
      Jeden z kogutów w mojej rodzinnej wsi stracił przeze mnie życie, bo sąsiad nie mógł już znieść mojego codziennego skarżenia się na przymusowe budzenie w godzinie duchów. W niedzielę rodzina sąsiada miała na obiad rosół.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Odpowiedz
      1. maskakropka2 Autor wpisu

        Aniu! Ja jestem wychowana na wsi i żadne koguty mi nie straszne! W dzieciństwie pasałam krowę, przez większość życia każde wakacje spędzałam na wsi i wszystko co z nią związane, jest mi bliskie.

        Wycieczki z pilotem i przewodnikiem na pewno mają wiele zalet, ale mają też swoje ograniczenia, bo trzeba się podporządkować grupie i planowi wyjazdu. My mamy możliwość dowolnego dysponowania czasem no i sami decydujemy, co chcemy zobaczyć. Zwykle przed wyjazdem dużo czytamy, zdobywamy wiadomości, dzięki którym wiemy, co oglądamy. Fajne jest też korzystanie z couchsurfingu, bo dzięki temu obniża się koszty wyjazdu i poznaje różnych ludzi. Jest to też dobry sposób, żeby dowiedzieć się, jak naprawdę żyją ludzie w danym kraju.
        Na razie jednak mam dość wszelkich wypraw:)
        Buziaki:)))

        Odpowiedz
  6. ~Gina

    O Halinko to moze w moje rodzinne strony zawitasz? Kaszuby sa przepiekne :) A co sie stalo z fitnessem? czemu zrezygnowalas ?
    A propos przereklamowanych miejsc – widzialam Barcelone z dwa razy z okna autobusu – okropne miasto :) !
    Jak dla mnie przynajmniej : duze, brudne , ponure ulice, brzydkie elewacje domow, glownie wspolczesne obdrapane balkony , bardzo malo jakichs prawdziwych zabytkow ( Gaudi jest wspolczesny i jak dla mnie to jego pomysly sa prosto z „Rodziny Adamsow ” , zwichrowany gotyk ) , jedyne co bylo ladne to promenada idaca do morza, z pieknymi palmami ( wcale nie „slynna Las Ramblas ” ) i piekne kute rzezbione hiszpanskie bramy , niestety doczepione do brzydkich budynkow.
    Miasto wydalo mi sie odpychajace – zupelne przeciwienstwo do Palmy ( stolicy Majorki ), ktora jest przecudna i emanuje prawdziwa hiszpanska atmosfera – przepiekne zdobione budynki , urokliwe uliczki i promenady, i cudowna po prostu katerda – moim zdaniem chyba najpiekniejszy obiekt sakralny w Europie …

    Buziaki !

    Odpowiedz
    1. maskakropka2 Autor wpisu

      Zawsze po dłuższej przerwie strasznie ciężko mi się wybrać na fitness. Nie wiem dlaczego, bo w sumie bardzo to lubię. Tym razem też się przemogłam i poszłam. W listopadzie znowu będę marudzić;)
      Serdeczności:)))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>